Pudełko diabła

Co wspólnego ma heligonka z telefonem? W zasadzie niewiele…poza tym, że raz do roku na Żywiecczyźnie spotkać można (można było?) muzyka grającego na heligonce w towarzystwie mężczyzny przebranego za telefonistkę (…) Ale to tylko dwie z wielu postaci żywieckich przebierańców karnawałowych. O pozostałych powiemy nieco później.

Jaka to harmonia?

Tymczasem warto odpowiedzieć sobie na pytanie czym jest heligonka czyli harmònijàCzy harmonia, akordeon, bandoneon, heligonka to różne instrumenty czy może tylko różne nazwy? Powszechnie określenia te często traktowane są synonimicznie ale w rzeczywistości każde z nich ma nieco inny desygnat. Jednak łączy je m.in. to, że należą do tej samej grupy instrumentów (wszystkie to aerofony idiofoniczne interrupcyjne lub stroikowe), a ich pojawienie się na wsiach nierzadko wywoływało ogromne emocje w lokalnych społecznościach. Produkowane były w szczególności w ośrodkach miejskich i tam też równie chętnie użytkowane, stąd nierzadko grało się na nich nie tylko tradycyjny repertuar ale też i ten miejski czy bardziej popularny. Kiedy na wsiach w zachodniej części Francji pojawiły się akordeony diatoniczne, starsi Bretończycy byli zniesmaczeni obscenicznymi tańcami parowymi w typie kof-a-kof  (bret. brzuch przy brzuchu), które pojawiły się wraz z pierwszymi akordeonami, początkowo określanymi jako… pudełka diabła.

Heligonka ze zbiorów Muzeum Miejskiego w Żywcu, fot. Waldemar Kielichowski

W niektórych regionach Polski funkcjonowały harmonie (ręczne i pedałowe). Ich świetność kończy się w momencie pojawienia się na wsiach XIX-wiecznego wynalazku Friedricha Buschmanna – akordeonu. Z powodzeniem znalazł on swoje miejsce w tradycyjnej praktyce wykonawczej. Obecnie jego ekspansja jest widoczna nadal. Na przykład na zachodnich rubieżach kraju, w Regionie Kozła muzycy kultywujący grę w tradycyjnym składzie (kozioł, skrzypce i klarnet Es, który swego czasu też był nie lada nowinką), nieraz „po godzinach” dołączają do tego zestawu instrumentów także kontrabas i akordeon właśnie…Tak grają Zbąszyniacy.

Nowa tradycja? A może tradycja wymyślona jak chciałby Hobsbawm? Ile lat musi upłynąć i co musi się stać, by „nowa” tradycja okrzepła i była przekazywana z pokolenia na pokolenie?

 

Diabły, Cyganie, panna młoda i heligonka

Wakat (fragment), fot. W. Kielichowski

 

Na Żywiecczyźnie popularne są heligonki, które stopniowo zadomawiały się w tym regionie od czasów międzywojennych, m.in. pod wpływem wzorców słowackich. Dawniej za heligonkę można było kupić krowę, był więc to instrument niezwykle wartościowy. Kto miał heligonkę i potrafił na niej grać, mógł sam przygrywać weselnikom „pod nogę”. Na heligonkach gra się bowiem chętnie melodie taneczne: polki czy krakowiaki. Ale jest to także instrument związany z kolędowaniem bożonarodzeniowym, noworocznym i karnawałowym (mięsopustnicy z Sopotni Małej wędrują dopiero w ostatni dzień karnawału – w wigilię popielca).Przebierańców karnawałowych spotkać można także w Żabnicy, Milówce, czy Cięcinie. W towarzyszącej im kapeli poza heligonką grają także skrzypce, bębenek, a czasem również wakat (lokalna nazwa skrzypiec diabelskich).

 

 

 

 

 

 

Poza muzykantami w grupie przebierańców znajdować się powinni także: komendant, dwa niedźwiedzie, czterech pachołków, dwie pary Cyganów, dwoje Żydów, młoda pani (która zbiera dary do zawieszonego na szyi drewnianego pudełka), śmierć, cztery diabły, garnkarz, dwaj kominiarze, dwaj sznurkarze i….telefonistka (!) Taki był tradycyjny skład Dziadów Noworocznych z Żabnicy, których komendantem był Władysław Piwowarczyk.

Maski przebierańców, źródło: Muzeum Miejskie w Żywcu

Co ciekawe w postać panny młodej i telefonistki wcielali się mężczyźni (przejaw karnawałowego „świata na opak”). Pani młoda ubrana była dość konwencjonalnie (biała suknia), z kolei mężczyzna przebrany za telefonistkę przyodziewał różowe spodnie z kolorowymi lampasami, a na głowie miał krakowską rogatywkę. O ile komendant organizował grupę (często także przechowywał przez cały rok stroje), telefonistka była opiekunem przebierańców, dbała o ich bezpieczeństwo m.in. w ramach asekuracji nieustannie dzwoniła na pogotowie lub policję.

Regionalny Zespół Pieśni i Tańca Lipowianie, fot. M. Bednarz

Dziś tradycja nieco się zmieniła i wśród kolędników spotykamy także kobiety:

Regionalny Zespół Pieśni i Tańca Lipowianie, fot. M. Bednarz

Barwnym pochodom Dziadów Noworocznych czy karnawałowych przebierańców nadal przygrywała kapela z heligonką w składzie. Tradycja jest zatem żywa, o czym w kolejnym odcinku serii „Instrumenty z duszą” w interesujący sposób opowiada współczesny mistrz heligonki – Czesław Pawlus:

 

4 Comments

  1. Stejs

    Przeglądanie blogów ( niektórych) kształci, rozwija, inspiruje. Bo gdzieżby i komu do głowy przyszło szukać powiązań pomiędzy heligonką, a helikonem, instrumentem jak najbardziej stosownym do pochodów, choćby kolędniczych
    „Dawniej za heligonkę można było kupić krowę …”. Teraz też można. Cena krowy to ok. 4 tyś zł. A dwie ciekawe heligonki wystawiono na sprzedaż dziś na słowackim portalu w cenach 950-1350 euro.

    https://hudba.bazos.sk/?hledat=Predam+heligonku&hlokalita=&iddel=1

    Otwarte pozostaje pytanie, czy łatwiej grać na heligonce, czy opiekować się krową? Ci, którzy nie potrafią na nie odpowiedzieć mogą wybrać klub Heligonka, gdzie 10 lutego 2017 r. Jarek Nohavica zaprasza na koncert Raduzy, bylo-niebylo akordeonistki też. Wychodzi dużo taniej, 350-400 kc. No i artystka nie wymaga codziennej opieki lub wielogodzinnych ćwiczeń. 🙂

    • Ewelina Grygier

      Tak, rzeczywiście dzisiaj również cena heligonki i krowy jest zbliżona. Jednak to porównanie nie było użyte tylko i wyłącznie w celu zobrazowania wartości instrumentu. Jak zaznacza Czesław Pawlus, dawniej nie kupowano heligonki za pieniądze, tylko dokonywano wymiany barterowej.

  2. Grygier

    A ja pamiętam jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, w drugi Dzień Świąt Bożonarodzeniowych we wsi Wojnowice, czy Niepruszewo można też było spotkać takich przebierańców. Autorka bloga była jeszcze wtedy mała, więc może nie pamiętać. Fajnie poczytać o ludowych instrumentach

    • Ewelina Grygier

      Pamiętam trochę 🙂 Wiem, że za każdym razem jak wyjeżdżaliśmy to padało pytanie: ciekawe czy będą chodzić przebierańcy? I pamiętam, że często chodzili po wioskach, podobnie jak Żandary po Ławicy.

Dodaj komentarz