Diabelskie skrzypce

Skrzypce diabelskie to niepozorne narzędzie muzyczne, dzięki któremu w Sylwestra Kaszubi żegnają Stary Rok. Odprowadzają go na kraniec wsi i wypędzają, wywołując przy tym wielka wrzawę. 1. listopada z kolei naśladują jęki umarłych i zgrzytanie łańcuchów, a w efekcie tych praktyk cmentarnych pozwalają znaleźć wieczne ukojenie potępionym duszom.

 

 

Czy każde skrzypce są diabelskie?

O dobrze grających muzykach mówi się, że zaprzedali duszę diabłu. Tajemne siły (czary) niechybnie pozyskane od diabła, miały być odpowiedzialne za nadzwyczajne umiejętności gry. Z tego powodu muzykantów czasami sadzano vis-a-vis pieca, który swą czernią i ogniem przypominać miał właśnie piekło. Jednocześnie nie pozwalano im siadać pod świętymi obrazami. O niektórych muzykach, jak rzeszowskim skrzypku Siłce mówiło się, że on „nie jednego, a tysiąc diabłów musi mieć w swoich zaczarowanych skrzypcach” – pisał w „Muzykantach” Franciszek Kotula. W innym miejscu dodawał, że „trzeba było duszę diabłu oddać na wieczne potępienie. Tego się okropnie bali, ale słychać było, że i tacy byli, co granie przedkładali nad niebo, sami się do piekła pchali” . Dość wspomnieć także o tym, że nieraz skrzypce wiszące na ścianie grały same (!) oczarowując weselników i zadziwiając samych muzyków. Te historie dotyczą muzykantów grających na jednym z najbardziej popularnych instrumentów w polskiej tradycji wiejskiej – skrzypcach. Z popularnością i estymą, jaką darzono skrzypków, porównywać można chyba co najwyżej dudziarzy lub cymbalstów. Prymat skrzypiec jest jednak niepodważalny, o czym świadczy także fakt, iż jest to instrument, który występuje na terenie całego kraju.

Kaszuba grający na skrzypcach, zdjęcie wykonane ok. 1919 – 1936. Zbiory NAC on-line.

 

Skrzypce diabelskie

Czy zatem skrzypce muzykanta, który chcąc oczarować słuchacza wszedł w konszachty z siłami nieczystymi określamy jako skrzypce diabelskie? Nie do końca… Skrzypce diabelskie to bardziej narzędzie muzyczne, niźli instrument przeznaczony do wirtuozerskiej gry. Poza nazwą niewiele mają zatem wspólnego z instrumentami, których właściciele sprzedawali duszę diabłu.

 

 

Dawniej skrzypce diabelskie pełniły wyłącznie rolę obrzędową, dopiero nowsze czasy sprawiły, że instrument zadowolił się w kapelach kaszubskich. Ale po kolei. Mimo, że diabelskie skrzypce w szczególności kojarzone są z regionem Kaszub, trzeba pamiętać, że występowały także na Kurpiach, Mazurach, na Lubelszczyźnie i Polesiu (w Europie podobne instrumenty spotykamy w Holandii, Rumunii, w krajach bałtyckich czy na Węgrzech). Na południu kraju, w okolicach Żywca, instrument nosi nazwę wakat.

 

 

Instrument obrzędowy

Kaszubi używali diabelskich skrzypiec m.in. podczas pożegnania Starego Roku. Wtedy to „jęki” na diabelskich skrzypcach wystraszyć miały i duchy i Stary Rok, który miał odejść, robiąc tym samym miejsce Nowemu. Kawalerka szła na rozstaje dróg – ziemię graniczną, tzw. „niczyją”, miejsce, gdzie spotykają się różne siły nadprzyrodzone, i robiła wielką wrzawę obrzędową, używając obok diabelskich skrzypiec także różnego rodzaju kołatek i grzechotek o wdzięcznych lokalnych nazwach knara bądź sznëra.

Poza 31. grudnia kolejnym dniem w roku, kiedy uwidaczniała się moc diabelskich skrzypiec było święto zmarłych. W tym czasie granic cmentarza strzegły złe duchy, a wszystkie bramy na cmentarz były tego dnia pilnie strzeżone.

Wrzawa wywoływana przez grę na kaszubskich skrzypcach, pozwalała jednak zmylić złe duchy, czarownice i purtków (kaszubskie. purtôk – diabeł), a potępionym duszom udawało dostać się na cmentarz i w efekcie zakończyć swoją wędrówkę i męczarnię. Działo się to tak: przebierańcy ubrani za diabły, zaopatrzeni w skrzypce diabelskie, klekotki, szery i nery tańczyli i urządzali ogniste zabawy w wewnętrznych rogach cmentarzy. Liczono na to, że potępione dusze, nawet bezwiednie będą mogły się dostać na cmentarz, by wziąć udział w uczcie, a przy okazji jak już się tam dostaną, będą mogły zakończyć swoją ziemską wędrówkę. Podobno praktyka ta cieszyła się znacznym powodzeniem, a to dzięki temu, że pomagały w tym właśnie diabelskie skrzypce, na których zagrać można było m.in.:

– jęki męczonych,

– brzęk tłuczonych naczyń,

– trzaski biczowanych oraz

– brzęk łańcuchów, którymi skuto potępieńców.

Posłuchajcie sami:

Muzyka Źródeł. Kolekcja Muzyki Ludowej Polskiego Radia i Instytutu Muzyki i Tańca. Gra Grzegorz Elak (ur. 1964, Czersk); nagr. Kielce 1977.

Diabelskie skrzypce (PME 50879); nagranie: Muzeum Dźwięku (http://www.instrumentyludowe.pl)

Ostatnie użycia diabelskich skrzypiec w tego typu praktykach zanotowano na cmentarzach w Swarzewie, Luzinie i Sierakowicach w latach 1898-1908.

Od instrumentu obrzędowego do kapeli

Rola diabelskich skrzypiec była zatem nie do przecenienia. Dzięki nim 1. listopada dusze mogły dostąpić zbawienia, a w Sylwestra wszystko dobrze się kończyło i Stary Rok ustępował Nowemu. Na Kaszubach i Kociewiu diabelskie skrzypce w roli instrumentu obrzędowego funkcjonowały jeszcze przed II wojną światową, później ich rola stopniowo się zmieniała i zaczęły być częścią kapel, w których pełniły rolę instrumentu perkusyjnemu (a to dzięki licznym brzękadłom, które odzywają się po dotknięciu nóżką instrumentu o podłoże). Prekursorem używania diabelskich skrzypiec w kapeli był Zespół Pieśni i Taca Kaszuby z Kartuz.

Dziś podejmowane są starania, by tradycja używania diabelskich skrzypiec nie zaniknęła. W ubiegłym roku w Gminnym Ośrodku Kultury i Rekreacji w Chmielnie dzięki programowi Instytutu Muzyki i Tańca pt. „Szkoła mistrzów budowy instrumentów ludowych” (V edycja) odbyły się warsztaty z budowy diabelskich skrzypiec. Mistrzem był Tadeusza Makowski, w zajęciach uczestniczyło dziesięcioro warsztatowiczów:

 

Film z warsztatów budowy skrzypiec diabelskich ramach programu „Szkoła mistrzów budowy instrumentów ludowych” (V edycja) z udziałem mistrza Tadeusza Makowskiego.

Więcej o skrzypcach diabelskich Tadeusz Makowski opowiada w nowym filmie Instytutu Muzyki i Tańca z cyklu „Instrumenty z duszą”:

Dodaj komentarz